W dniach 25 – 26 czerwca brałyśmy udział w zawodach agility w Gliwicach. Atmosfera wspaniała, pogoda w kratkę- raz upał raz deszcz, fantastyczny, uśmiechnięty sędzia, mega mega fajne torki do biegania, świetni ludzie dookoła – cóż chcieć więcej :D Niestety mój pies w agilitowym amoku zapomniał zupełnie o zatrzymywanej kładce. Wobec czego na każdym właściwie przebiegu musiałam ją sama zdyskwalifikować i powtórzyć przeszkodę. No dobra, i w niedzielę ja też nie ogarnęłam i zdisowałam ją przepięknie prowadząc ją na skok w dal na ukos zamiast na hopkę. Dużo postanowień po tych startach, dużo spostrzeżeń – naprawdę nie mogę się doczekać następnych co by sprawdzić, czy nowe metody pomogą na dzika zaklętego w ciele mojego Fuferka :)
Z pozytywów – suka przyspieszyła, ja się ogarnęłam i wreszcie znalazłam metodę na zapamiętywanie torów! – dzięki Zuz!!
Poniżej trochę filmów i galeria zdjęć:
a1 niedziela:
aOpen sobota:

Najnowsze komentarze